Liturgia Słowa

Multimedia

Kategorie

Refleksje rekolekcyjne

Sandomierz, 1-7.2019r. 

     Rozważania rekolekcyjne podzielone były na cztery bloki tematyczne, jako nakazy i zakazy, doświadczenie Abrahama i Izaaka, przypowieść o Synu marnotrawnym oraz wnioski końcowe.

     Czas świętych rekolekcji, o. Mateusz rozpoczął od refleksji nad powołaniem, mówiąc, że obecnie osoby konsekrowane mogą mieć różne trudności z realizacją powołana. Takim umocnieniem dla nas jest przypomnienie momentu własnego powołania. Nigdy nie możemy mieć wątpliwości,  czy nas Bóg wybrał, na tym etapie drogi zastanawiamy się przede wszystkim  nad relacją, jaką mamy z Panem. Ojciec Mateusz nawiązał do czytań z dnia poprzedzającego ten święty czas, a mianowicie do powołania  Elizeusza. My przyjmując powołanie jakim nas Bóg obdarza, jesteśmy włączeniu w pewne cierpienia, doświadczenia. Tak, jak Chrystus, który  nic złego nie uczynił, tak my, jako Jego uczniowie, nie możemy się dziwić, że pewne doświadczenia nas dotykają.

    Chrystus w tym czasie rekolekcji na nowo nas zaprasza do bycia  z Nim w większej zażyłości. Jeżeli oddajemy Bogu przestrzenie naszego życia tylko w dwudziestu procentach- to na tyle jesteśmy w stanie doświadczyć Jego miłości. Trzeba Bogu oddać się całkowicie i przykładem dla nas jest właśnie prorok Elizeusz, bez tego całkowitego oddania nie jesteśmy w stanie doświadczyć Boga w stu procentach.

Nakazy i zakazy
      Jeżeli przyjmujemy słowo Pana i poprzez posłuszeństwo staramy się wypełnić nakaz czy zakaz to odkrywamy – przechodząc przez te trudy posłuszeństwa, że  błogosławieństwo jest bogate, przeobfite.

Doświadczenie Abrahama i Izaaka
      Można powiedzieć, że jeżeli serce mamy skierowane na daną osobę, wtedy ono nie jest już takie wolne, nie w pełni oddane Bogu. Być może w życiu Abrahama, tak było i serce za bardzo skierował ku swojemu synowi – Izaakowi, więc Pan Bóg pragnie oczyścić serce Abrahama, ale chce i nam dać przykład takiej wolności serca. Chce nam pokazać, w jaki sposób można mieć serce wolne i jednocześnie kochające. Jeżeli gorszy nas taki nakaz Pana Boga oczyszczający serce, to być może, będziemy mieli kłopot, jak taka forma oczyszczenia serca pojawi się w naszym życiu. Musimy mieć serce wolne i oddane Panu. Nie chodzi oto, aby nie kochać najbliższych. Chodzi bardziej o gotowość słuchania, o dyspozycyjność. Pan Bóg kogo wybiera do szczególnej relacji ze sobą, tego kształtuje głębiej, mocniej, możemy dodać boleśniej niż innych. Jego wymagania w stosunku do wybranych są większe niż do pozostałych. Jezus mówi: ,,kogo kocham, tego karcę  i ćwiczę. Takie wezwanie, które otrzymał Abraham, nie jest dla każdego, ale otrzymał je on, bo był szczególnie bliski Panu Bogu, był przez  Pana Boga wybrany po to, aby na Nim Pan Bóg objawił SWOJĄ CHWAŁĘ, co wiąże się z cierpieniem, ale wiąże się też ze szczególnym przywilejem bliskiej relacji z Panem. Możemy to zastosować także do nas, że w sytuacji w której nam się coś nie podoba i czujemy się odrzuceni, niekochani, traktowani być może niesprawiedliwie, Pan Bóg powie, tak, ale Ja w Tobie działam inaczej, nie domagaj się sprawiedliwości, która gdzieś tam na zewnątrz mogłaby być, ponieważ mój sposób działania jest trochę inny, na mocy moich obietnic, które są większe niż te, które otrzymują pozostali. Nikt za czasów Abrahama nie otrzymał takich obietnic, jakie miał on i nikt nie ma takich obietnic, jakie mamy my – osoby konsekrowane, schowane w Sercu Jezusa. To jest wielka obietnica, ale droga do wypełnienia się tych obietnic, tej niesamowitej bliskości, wiedzie przez oczyszczenie,  przez doświadczenia, przez takie wezwanie, jakie skierował Pan Bóg do Abrahama.

       Kiedy wchodzimy w pewne cierpienie, wydaje nam się, że Pan Bóg nie pamięta o nas, ale tak nie jest. Na przykładzie Abrahama widzimy, że w ten sposób Pan Bóg przygotowuje, każde wydarzenie, my nie jesteśmy świadomi, kiedy wchodzimy w cierpienie, wydaje nam się, że to się pojawiło nagle, ale wszystko jest przez Pana Boga przygotowane. Dla tych ,,którzy Go miłują, wszystko służy ku dobremu”, właśnie w tym znaczeniu, że Pan Bóg wszystko przygotował, wszystko dalej prowadzi. To brak zaufania z naszej strony sprawia, że czujemy się porzuceni, zaniepokojeni. Brak naszego kontaktu z Panem Bogiem sprawia, że nie wiemy co się dzieje.  Pamiętamy, że Pan Bóg prowadzi nas krok po kroku, ale ten moment, w którym uczestniczymy, możemy zrozumieć, mieć pewność, że On jest i nas prowadzi, tylko dzięki bliskiej relacji z Nim.  Do zrozumienia tego, absolutnie potrzebna jest relacja, bycie jakby na ,,łączach” z Panem. I tu opieramy się na wierze, ponieważ  nie zawsze będziemy emocjonalnie odczuwać bliskość Pana, dlatego musimy oprzeć się na wierze i taką jedną z form wiary będzie modlitwa. Nie chodzi tu o ciągłą modlitwę na kolanach ale proste oddanie serca Panu, jakby ,,przyklejenia” do Niego, czuwania w każdym momencie naszego życia.

Refleksja nad przypowieścią o Synu marnotrawnym
     W procesie przebaczenia ważnym momentem jest to, by spojrzeć na siebie trochę  inaczej, czyli w innym świetle, niż zwykle to czynimy. Przypowieść o Synu marnotrawnym ukazuje nam Ojca – Pana Boga, jako tego, który jest cierpliwy, delikatny i wybacza, jeśli odkryjemy Go, jako takiego dla siebie, że nie jest Ojcem, który ,,czeka na błędy”. Jeśli odkryję Go, jako tego, który tęskni za mną, wypatruje, wybiega ku mnie, to wtedy inaczej widzę też siebie, w innym świetle, z innej perspektywy. Jeśli to odkrywam i wiem, że jestem kochany, że mam taką wielką wartość to inaczej patrzę też na swoje życie. Dostrzegam piękno, zaczynam widzieć je z perspektywy Pana Boga, przez to, co On dla mnie zrobił, staję się bardziej łagodny, łaskawy dla innych i miłosierny. Nagle mam większą cierpliwość do innych widząc, jaką cierpliwość do mnie ma Pan Bóg. Właśnie widzenie tego, że jesteśmy kochani, jakby zapominamy o tym i to też jest powodem różnych problemów. Być może oczekujemy, że będziemy kochani siedząc sobie  na miejscu i ciągle narzekając. Starszy syn przypomina nam jasno, że oskarżanie, marudzenie i narzekanie niszczy doświadczenie bycia kochanym, niszczy to doświadczenie w moim sercu, że Bóg jest moim Ojcem. Jeśli więc brakuje w nas tego poczucia, że jesteśmy kochani, jeśli w moim sercu jest ciągły lęk, niepokój czy Pan Bóg mnie kocha czy wstawi się za mną, jeśli brakuje mi pewności płynącej z wiary, że Bóg jest moim Ojcem, że mogę liczyć na Niego w każdej sytuacji! Ale… jak? Czy za każdym razem też? Też! Miłosierdzie Boga jest niewyczerpane i jako dziecko, jako ukochana Chrystusa mam prawo do Jego serca jeszcze bardziej. Jeśli łączy mnie ślub na całą wieczność na mocy Jego Krwi i na mocy Jego Przymierza. To tylko pycha może nam podpowiadać, że nie wypada. Trzeba mieć odwagę wiary, jak Abraham i na mocy ślubów też prosić Pana za innych. W miłości mam prawo do Serca Bożego, oczywiście z pokorą. Musimy koniecznie pamiętać, że postawa starszego syna nie jest bez konsekwencji. To ciągłe narzekanie i oskarżanie innych niszczy w nas doświadczenie, że jesteśmy kochani, niszczy w nas poczucie bezpieczeństwa, które naturalnie w Duchu Świętym, Pan Bóg na daje. On pragnie w nas zamieszkać, ale jeśli pozwalamy sobie na krytykowanie i oskarżanie innych i  Pana Boga też, to nie będzie możliwe odkrycie Jego miłości. To, że mówimy o innych źle bierze się stąd, że jesteśmy zranieni. Ale to musimy oddać Panu Bogu, nie drugiemu człowiekowi, jedynie Pan Bóg ma władzę nad sercem drugiej osoby.
Kiedy chcę komuś przebaczyć to pierwszym krokiem będzie spojrzenie na siebie, ocena swojego postępowania i prośba do Pana, aby to On swoją mocą wszystko przemienił i uzdrowił.

Wnioski końcowe
       Czasami rozważamy przebaczenie tylko i wyłącznie z pozycji ludzkiej, z takiego poziomu własnego serca, a to niesłychanie ogranicza perspektywę widzenia. To nic dziwnego, że potem  nam się wydaje niemożliwe to, żeby przebaczyć. Dlatego, że z punktu widzenia tego, gdzie jestem dzisiaj, nie widzę możliwości przebaczenia. Jestem w dole i uznaje, że nie ma szans na przebaczenie. Wracając do Abrahama, kiedy Pan Bóg wzywa go, żeby złożył swojego syna w ofierze. To nie jest to takie zwykłe wezwanie, nie jest to wezwanie skierowane dla wszystkich, tylko dla wybrańców, których szczególnie ukochał. Bo przez to przeprowadza je na wyższy poziom, na prawdziwy poziom zaufania. Trzeba zmienić perspektywę naszego patrzenia na nasze życie, na nasze zranienia i widzieć je przez wiarę. Pan Bóg poddaje próbie wiary Abrahama nie jako człowieka niewierzącego. To nie jest próba, która ma dać wiarę Abrahamowi, którą dostał na samym początku jako uczeń wiary, ale tych prób było już kilka. Pan Bóg go testował, ćwiczył na różne sposoby. Ta próba potężna przychodzi dopiero na koniec. Ona ma tę wiarę w nim zwiększyć niesamowicie umocnić, ale ona nie tworzy wiary. Wiara czyli znanie Pana to Kim On JEST!

Nie możemy rozważać tylko i wyłącznie kwestii przebaczenia z naszego punku widzenia.  Musimy patrzeć z punktu widzenia Pana Boga, tak jak On widzy, bo inaczej wszystko wyda nam się za trudne i zbyt bolesne. Jeśli patrzysz tylko ze swojego  punktu widzenia, w którym dzisiaj jesteś to jest to sposób patrzenia na zranienia ludzi niewierzących. Natomiast Ty, masz się wznieś troszeczkę wyżej, żeby mieć szerszą perspektywę, żeby widzieć cały horyzot , żeby widzieć wszystko oczami wiary, widzieć więcej, szerzej i z tego czerpać siłę i zapał do przebaczania czy wypełniania woli Pana Boga.

Na podstawie rozważań rekolekcyjnych

s. Emilia CFS